Częste oddawanie moczu - wywiad

cena:35,00 zł

 

 

 

Za pomocą serwisu ZapytajUrologa.pl możesz skonsultować swój problem urologiczny z doktorem Januszem Zajdą zupełnie anonimowo. Kliknij przycisk aby zamówić poradę.

 

 

 

 

 

 

 

Zapisy na wizyty u doktora Janusza Zajdy lub badanie USG -> kliknij tutaj

 

 

 

Wywiad część I - Częste oddawanie moczu. Czy powinniśmy się nim martwić?

 

Panie doktorze, co kryje się pod pojęciem częstomocz?


Janusz Zajda: Już na wstępie naszej rozmowy chciałbym odróżnić częstomocz od wielomoczu. Choć słowa te brzmią podobnie, to znaczą zupełnie co innego. Z wielomoczem mamy do czynienia w sytuacji, gdy nerki wyprodukują wystarczająco dużo moczu, aby wypełnić pęcherz i konieczne jest jego częste opróżnianie. Niektórzy uważają to za objaw chorobowy. Jednak wielomocz, czyli oddawanie dużej ilości moczu, może być wywołany nadmierną podażą płynów.

 

Ostatnio jest to nawet dosyć modne, ponieważ wszyscy zalecają picie znacznych ilości wody. W efekcie często możemy natknąć się na panie noszące w torebkach stosowne butelki i regularnie z nich popijające. Podobno pomaga to na cerę, a także wydalanie z organizmu toksyn. Jednak również i w tym przypadku nie wolno przesadzać, bo straty przerosną zyski. Ta wypijana woda powoduje zwiększoną produkcję moczu, a wraz z opróżnianiem pęcherza pozbywamy się z organizmu pewnych soli i tym podobnych elementów. Jeżeli tych braków nie uzupełnimy, to po jakimś czasie człowiek zaczyna się gorzej czuć. Reasumując nadmierna podaż płynów może powodować wielomocz, lecz nie jest to choroba. Trzeba po prostu ograniczyć ilość przyjmowanych płynów.

 

Druga sprawa to są leki. Mnóstwo ludzi cierpi na nadciśnienie. Jest to powszechna choroba, a jednym ze środków stosowanym w tym przypadku są leki moczopędne. Jak sama nazwa wskazuje, osoba je przyjmująca, oddaje wówczas dużo moczu i to też nie jest choroba. Trudno dawać komuś jedne medykamenty tylko po to, żeby wykluczyć działanie innych leków. Kolejnym elementem są obrzęki (np. kończyn dolnych). Najlepiej wchłaniają się one w pozycji leżącej. Wtedy takie osoby oddają więcej moczu w nocy. W urologii takie zjawisko nazywamy nykturią (oddawanie moczu w nocy). I to też nie zawsze jest choroba. W takich okolicznościach trzeba dopytać badanego o rodzaj przyjmowanych leków (moczopędne), obecność obrzęków oraz ilość wypijanych płynów.

 

Wielokrotnie zgłaszają się do mnie pacjentki skarżące się, że pomimo spożywania małej ilości płynów często oddają duże ilości moczu. Namawiam wtedy na prowadzenie dzienniczka mikcji. Polega to na zapisywaniu każdego wypitego płynu, a także ilości wydalonego moczu. Niestety w medycynie, i w naturze, zazwyczaj nie ma cudów. Sytuacja, w której oddaje się więcej moczu niż przyjmuje płynów jest prawdopodobna, ale wtedy organizm się odwadnia. Jest to możliwe na krótką metę (od jednego do trzech dni). Następuje wtedy utrata wagi oraz sił. Na co dzień takie zjawisko raczej nie występuje. Tyle ile wypijemy, tyle oddamy moczu. Zazwyczaj bilans ten jest troszkę ujemny, bo wodę wydalamy także z potem, śliną, stolcem, czy też oddechem.


Częstomocz to rzeczywiście objaw chorobowy, ale jest to pojęcie względne. Dla kogoś częstomoczem może być pięciokrotna w ciągu dnia i jedna nocna wizyta w toalecie. Zwłaszcza, że dawniej czynił to zaledwie trzy razy podczas dnia i ani razu w nocy. Tymczasem osoba oddająca mocz siedem razy na dzień i dwukrotnie w porze nocnej może stwierdzić, że z nią jest wszystko w porządku. Dlatego trzeba przyjąć tu jakieś określone ramy. I tak umówmy się, iż zdrowy człowiek nie oddaje moczu w nocy. No chyba, że ma taki zwyczaj. Jako przykład mogą posłużyć tu młode matki, które przy okazji nocnej wizyty u płaczącego dziecka idą również do toalety. Czy to jest choroba? Oczywiście, że nie.

 

Jeśli chodzi o ilość mikcji w ciągu dnia, to tu też należy przyjąć określone kryteria – siedem razy. Jednak i w tym przypadku jest to sprawa mocno indywidualna. Wszystko zależy od tego, czy ta ilość i częstość oddawania moczu stanowi dla danej osoby problem.

 

Dla zobrazowania tego możemy sobie wyobrazić na przykład pilota, kierowcę lub sędziego, którzy mogą mieć utrudniony dostęp do toalety. Co zatem jest normą, a co patologią? Ktoś może przyjść do urologa z problemem, który faktycznie nim nie jest. Wtedy lekarz musi się zastanowić czy go leczyć czy nie.

 

Wracając do częstomoczu, to jest on szczególnie uporczywy zwłaszcza dla kobiet. Niestety panie, w niektórych sytuacjach, same swoim zachowaniem doprowadzają do tego zjawiska. Jak to się dzieje? Otóż bardzo powszechna jest zupełnie inna dolegliwość, która nazywa się wysiłkowe nietrzymanie moczu. Według różnych badań dotyka ona w ciągu życia każdą panią. Wcześniej czy później, w jakiejś tam określonej sytuacji, zdarza się popuścić trochę moczu. Taka okoliczność rodzi stres. Żeby zapobiec możliwości wystąpienia podobnego zdarzenia w przyszłości, panie odruchowo starają się, aby pęcherz był pusty. Innymi słowy oddają mocz „na zapas”. Długotrwałe i częste powtarzanie takiego zachowania doprowadza do zmniejszenia się pojemności pęcherza, a odczucie wypełnienia pęcherza staje się patologiczne.

 

Normalny pęcherz wypełnia się stopniowo. Powoli też przyrasta czucie parcia (np. przy 100 mililitrach chce się troszeczkę, przy 200 mocno, przy 350 bardzo mocno, a pół litra moczu w pęcherzu trudno wytrzymać). Natomiast przy małym pęcherzu dzieje się to nieco inaczej. Tutaj już przy niewielkim wypełnieniu (np. 150 mililitrów) jest alarm, że koniecznie trzeba odwiedzić toaletę. To jest bardzo przykre uczucie.

 

Taki stan rzeczy w efekcie doprowadza do choroby, która nazywa się nadreaktywny pęcherz (ang. overactive bladder). Jednak istnieją leki skutecznie zmniejszające tę dolegliwość. Aby móc zdiagnozować nadreaktywność pęcherza, trzeba wykluczyć obecność infekcji. W tym celu wykonywane jest badanie moczu pod kątem obecności zwiększonej ilości leukocytów czy też erytrocytów.

 

Jeśli chodzi o posiew, to nie mogą tam rosnąć żadne bakterie. Jeżeli stwierdzamy częste i gwałtowne oddawanie moczu, naglące parcie oraz oddawanie moczu w nocy, wówczas stwierdzamy pęcherz nadreaktywny.

 

Dodatkowego potwierdzenia należy szukać w badaniu urodynamicznym. Warto zaznaczyć, że obecnie leki na tę dolegliwość mogą być refundowane tylko wtedy, gdy w sposób obiektywny stwierdzi się w badaniu urodynamicznym pęcherz nadreaktywny. Stąd też będzie duża presja na wykonywanie tego badania, żeby móc uzyskać tańsze leki. Jednak samo stosowanie medykamentów nie wystarczy. Owszem, uczucie parcia ulega zmniejszeniu, wizyty w toalecie stają się rzadsze, ale pacjentka musi być świadoma swojej dolegliwości i robić coś czego większość lekarzy innych specjalności zabrania – trzeba wytrzymywać uczucie parcia.

 

Czytaj część II wywiadu - Pęcherz moczowy

 

Za pomocą serwisu ZapytajUrologa.pl możesz skonsultować swój problem urologiczny z doktorem Januszem Zajdą zupełnie anonimowo. Kliknij przycisk aby zamówić poradę.

 

 

 

Czytaj również:

- Stulejka u dzieci, niemowląt i mężczyzn

- Obrzezanie napletka

 

Zobacz video: Nietrzymanie moczu

 

 

Zapisy na wizyty u doktora Janusza Zajdy lub badanie USG -> kliknij tutaj